Morza szum owszem słychać, jednak trzeba się dobrze wsłuchać bo jest skutecznie zakłócany przez krzyki, piski, wrzaski, głośną muzykę, regularne nawoływanie "kukurydza, gorąca kukurydza", "lody na patyku, lody"!!! Złota plaża odeszła w niepamięć, puszki po piwie, butelki po napojach, kartoniki po frytkach, zapiekankach, niedopałki papierosów. Każdy metr kwadratowy plaży zajęty, mieni się w oczach od kolorowych parawanów, parasoli, namiotów plażowych. Co więc przyciąga co roku takie tłumy nad Bałtyk?! Nie wiem... Wiem jedno, ja nie chcę takich wakacji!!!
"Już nie ma dzikich plaż..." - czy Irena Santor aby na pewno miała rację?! My przecież wciąż mamy swoją bezludną, ukochaną plażę, której nie zamieniłabym na żadną inną! To obowiązkowy punkt na naszej wakacyjnej mapie. Trzy dni pełne relaksu i słońca. Cudnie!
Bardzo fajnie napisany artykuł. Jestem pod wrażeniem.
OdpowiedzUsuń