piątek, 16 maja 2014

Powrót do Egiptu


Po dwóch latach wróciliśmy do Egiptu, tym razem wylądowaliśmy w Hurghadzie. Tegoroczne wakacje znacznie różniły od poprzednich, spędzonych w Sharm El Sheikh.

Po 1 nie byliśmy sami.
Pierwszy raz wybraliśmy się na zagraniczne wakacje ze znajomymi.

Po 2 nawet w Egipcie pogoda może zaskoczyć.
Do tej pory byłam przekonana, że Egipt to 100% gwarancja pogody. Dwa lata temu byliśmy w okresie 01-08 maja i temperatura nie spadała poniżej 36C w cieniu. Tym razem pierwszy i drugi dzień to przewaga zachmurzonego nieba i opadów deszczu. Dla Egipcjan to święto ale turyście nie mieli ochoty na świętowanie, w końcu deszczu nam w Polsce nie brakuje. Na szczęście kolejne dni były cudownie ciepłe i wreszcie można było wygrzewać się w promieniach afrykańskiego słońca. To co lubię najbardziej :)

Po 3 nie ruszyliśmy się poza teren hotelu.
Głównie ze względu na to, że Hurghada to teren typowo pustynny a poza tym hotel na hotelu, kompletnie nie ma czego tam oglądać. Wszystkie dalsze wycieczki typu Jerozolima, Kair itp. z Hurghady to setki kilometrów, więc z góry ustaliliśmy, że nie będziemy się na to pisać. Czyste lenistwo!!!

Poza tym było cudnie, jak to na wakacjach :) Wreszcie po tym zabieganym okresie, mogliśmy złapać oddech, zapomnieć o pracy, codziennych obowiązkach, pobyć razem. Plaża, morze, basen, pływanie, leżakowanie, drinki, pyszne jedzenie, słoneczko. Szkoda było wracać! Chociaż zgodnie stwierdziliśmy, że już raczej nie wybierzemy się do Egiptu, dwa razy, w dwóch różnych miejscach to już wystarczy. W sumie wybór na Egipt padł jako głos większości bo bardzo długo głosy rozkładały się po równo - 3 na Egipt i 3 na Wyspy Kanaryjskie, na których jeszcze nie byliśmy, więc chętnie byśmy wybrali się w nowe miejsce ale to może innym razem :)
Całkiem bym zapomniała, że mieliśmy wakacje z gwiazdami bo w tym samym hotelu urlop spędzała Natasza Urbańska z Januszem Józefowiczem i córeczką Kalinką.





















niedziela, 30 marca 2014

Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty!!!

Jest cudnie!!! Słonecznie, ciepło i powietrze wreszcie pachnie wiosną!!! W parku pełno ludzi - spacerują, biwakują, biegają, jeżdżą na rowerach, rolkach, deskorolkach, hulajnogach. Wiosenne poruszenie!


Niedzielna uczta w restauracji Pepperoni.



Przepiękne, wiosenne żonkile, kupione od przemiłej starszej Pani.
Słońce w wazonie!


A na kolację moja ulubiona lekka przekąska - sałatka z arbuzem, fetą i świeżą miętą. Pyszności!


niedziela, 9 marca 2014

2 urodziny Danielka

Świętowaliśmy dziś 2 urodziny Danielka! Jubilat był w doskonałym nastroju, przywitał gości w eleganckiej białej koszuli, przyjął mnóstwo życzeń i pięknych prezentów. Babcia Wandzia tradycyjnie upiekła pyszny tort, a Dziadek Bogdan zajął się dekoracją - efekt godny mistrza cukiernictwa :) 100 lat kochany chłopczyku!!!








czwartek, 27 lutego 2014

Luty - kalejdoskop miesiąca

Hu Hu Ha, Hu Hu Ha nasza zima zła!!!





Akcja "Wyzwól ciuszka" organizowana przez klub "Karuzela", która niestety okazała się totalną porażką. Bardzo słaba reklama spowodowała całkowity brak zainteresowania kogokolwiek. A ja z Mamą byłyśmy tak profesjonalnie przygotowane ;) Mój zarobek po odjęciu opłaty za wstęp to 17 zł :)




Teraz zdecydowanie przyjemniejszy temat - Walentynki <3




19 lutego - moje 27 urodziny. Słodkie i radosne!









Śliczne kwiaty, zjawiskowy tort - dziękuję Dziewczyny!!!






W lutym miała miejsce także mała metamorfoza na mojej głowie :)


To co łasuchy lubią najbardziej - słodkości, dużo słodkości!!! Tłusty Czwartek - 27 lutego.






sobota, 4 stycznia 2014

Spider-Man

W styczniu udało nam się umówić na spotkanie z Super Bohaterem, który na co dzień jest bardzo zajęty chodzeniem do przedszkola i załatwianiem rożnych bardzo ważnych i niezwykle tajemniczych spraw ;) Franek w roli Spider-Mana. Jak wiadomo każdy Super Bohater uwielbia frytki!





Na duży głód polecam Makaron zainspirowany duńsko-hiszpańskim romansem... z chorizo, krewetkami i szpinakiem w sosie śmietanowym. Palce lizać!!! Na deser nie mogłam odmówić sobie przepysznej tarty cytrynowej, niestety na zdjęciu niewiele już z niej zostało, była tak dobra, że zanim pomyślałam o zdjęciu, talerz był już prawie pusty!


Serdecznie polecamy NABO Cafe - po sąsiedzku. Miejsce stworzone z miłości do Sadyby. Jak zapewniają właściciele: Najważniejsze dla nas, żeby każdy czuł się u nas jak u dobrego sąsiada, do którego wpada się na plotki i małe co nieco.